EBENEZER ROJT

Trzy cytaty
Konwicki - Michnik - Rzewuski

Rzecz mała, błaha, ale ładnie pokazuje, jak nieuważnie obchodzimy się dziś z książkami.

Tadeusz Konwicki wymyślił sobie w Bohini, że bohaterka tej powieści, z fantazji utkana babka autora, panna Helena Konwicka, zachodzi pewnego razu do gabinetu swego ojca i czyta tam karteluszki przypięte do ścian. A na każdym z tych karteluszków jest coś bolesnego o Polsce i Polakach. Wspomnienia o przefrymarczonej ojczyźnie, drwiny cudzoziemców etc. Takie narodowe wypisy pokutne. Od cytatu z listu Piotra Wiaziemskiego ("Ja Polski nie lubię...") po wyimek z pamiętników Karpińskiego ("...i powodem do rozebrania kraju tak nierządnego stali się".). Razem kilkanaście cytatów. Żaden wprawdzie nie oznaczony cudzysłowem, nie podpisany nazwiskiem autora, lecz niektóre dość znane.

Bohiń spodobała się Adamowi Michnikowi. I to wprost nadzwyczajnie! W każdym razie napisał o niej jako o "najcudowniejszej z polskich klechd od czasu Mickiewiczowskiego Pana Tadeusza" [1]. Wysoko zalicytował! Ale czy aby na pewno dokładnie obejrzał karty?

Wcześniej bowiem oświadczył, że Tadeusz Konwicki "ma słuch absolutny na polski los i polskie pułapki" i na dowód tego "absolutnego słuchu" przytoczył taki właśnie cytat z karteluszków ojca panny Heleny. Czyli akurat to, co Konwicki podebrał innym. Pogubiliście się? No to raz jeszcze.

Jest sobie powieść, ale autor wplata w nią także niedbale zamaskowane, choć w gruncie rzeczy całkiem wyraźne, cytaty z cudzych ksiąg: "straszne myśli z dzieł pisarzy rosyjskich, polskich, litewskich". I przychodzi czytelnik, zachwyca się powieścią, stawia ją obok Pana Tadeusza, przepisuje z niej kilka zdań na chwałę autora, ale nie zauważa - połykacz liter pospieszny i roztargniony - że przepisuje nie słowa samego Konwickiego, tylko to, co Konwicki wcześniej przepisał z Pamiątek Soplicy Henryka Rzewuskiego [2].

Jak mógł Adam Michnik - przecież historyk z wykształcenia! - tego nie zauważyć, dalibóg, nie wiem. Może zachwyt zamącił mu w głowie? A może uwagę zajęły mu inne wątki powieści. Podobno po ukazaniu się Bohini poszła plotka - trudno rozeznać, czy złośliwa, czy pochlebna - że postać Eliasza Szyry, młodego Żyda, który bardzo śmiało poczyna sobie w sprawach romansowych z panną Heleną Konwicką, wzorowana była właśnie na młodym Adasiu Michniku; też, powiadają, chłopcu względem dam niepłochliwym. I w ogóle obdarzonym takim nieodpartym urokiem, że ulegały mu jak w jakimś obłąkaniu nawet osoby skądinąd stateczne...

Czasy te podobno mają się już jednak z wolna ku końcowi.


Tadeusz Konwicki

Podeszła do następnej kartki. [...] Tak, to było pismo ojca. To ojciec wypisywał te straszne myśli z dzieł pisarzy rosyjskich, polskich, litewskich. Ileż to już lat schną te białe liście jak z pogrzebowego wieńca.
[...]
A wiele to mamy przed oczyma przypadków, że dziad nie pozwalał na sejmach, aby ustanowiono podatki i pomnażano wojsko, aby się oprzeć Moskwie; a teraz taż sama Moskwa cały majątek zabrała, z którego małej cząstki nie chciał poświęcić, a wnuki na całe życie są skazani flintę dźwigać w szeregach moskiewskich za to, że dziad nie chciał pozwolić, aby kilka jego poddanych lat kilka służyli Rzeczypospolitej. Tak to za zbrodnie dziadów i ojców niewinne syny i wnuki pokutują [3].

Adam Michnik
Tadeusz Konwicki, pisarz, który ma słuch absolutny na polski los i polskie pułapki, podyktował bohaterowi swej powieści Bohiń takie oto słowa: "A wiele to mamy przed oczyma przypadków, że dziad nie pozwalał na sejmach, aby ustanowiono podatki i pomnażano wojsko, aby się oprzeć Moskwie; a teraz taż sama Moskwa cały majątek zabrała, z którego małej cząstki nie chciał poświęcić, a wnuki na całe życie są skazani flintę dźwigać w szeregach moskiewskich za to, że dziad nie chciał pozwolić, aby kilka jego poddanych lat kilka służyli Rzeczypospolitej. Tak to za zbrodnie dziadów i ojców niewinne syny i wnuki pokutują" [4].

Henryk Rzewuski
Wieleżto mamy przed oczyma przykładów, że dziad nie pozwalał na sejmach, aby ustanowiono podatki i pomnożono wojsko na oparcie się Moskwie; a teraz taż sama Moskwa cały majątek, z którego małéj cząstki nie chciał poświęcić, potomkom zabrała, i wnuki są wskazani flintę dźwigać w szeregach moskiewskich, i to na całe życie, zato, że dziad nie chciał pozwolić aby kilku jego poddanych, kilka lat służyło Rzeczypospolitéj. Takto za zbrodnie dziadów i ojców niewinne syny i wnuki pokutują [5].
[1] Adam Michnik, Diabeł naszego czasu. Publicystyka z lat 1985-1994, wybór i wstęp Andrzej Romanowski, Biblioteka Gazety Wyborczej, Warszawa 2009, wydanie drugie poprawione, s. 392.

[2] Nb. Rzewuski, pisarz wybitny, z losu - szwagier Balzaca, z wyboru - urzędnik Paskiewicza, to postać tragiczna. Zdaniem wielu skończył jako zwykły renegat. Czy on z kolei miał "słuch absolutny na polski los i polskie pułapki", to sprawa mocno wątpliwa. Ale oczywiście w czasie, gdy układał Pamiątki Soplicy, był jeszcze innym człowiekiem. Podobno pomysł Pamiątek narodził się w roku 1830 w Rzymie podczas rozmowy z Adamem Mickiewiczem, którego już wcześniej Rzewuski bawił opowiadaniami "zaczerpniętymi z tradycji i zasilonymi [...] nawyknieniem studiowania żywych podań i szperania po starych archiwach".

"Wreszcie jednego dnia, słuchając uważnie, z żywym zajęciem i w głębokim milczeniu, przerywa mi Mickiewicz i mówi: - Proszę cię, spisz to wszystko. - Nigdy się na autora nie kształciłem - odparłem. - Spróbuj. - Jako żywo, to nie materiał do literackiego opracowania! - I owszem; pisz, zaklinam cię. - W jaki sposób? - Jak mówisz" (Adama Mickiewicza wspomnienia i myśli. Z rozmów i przemówień zebrał i opracował Stanisław Pigoń, Czytelnik, Warszawa 1958, s. 153).

[3] Tadeusz Konwicki, Bohiń, Czytelnik, Warszawa 1987, s. 94, 96.

[4] Adam Michnik, Diabeł naszego czasu, s. 391-392.

[5] Henryk Rzewuski, Pamiątki JPana Seweryna Soplicy, cześnika parnawskiego, tom III i IV, Paryż 1841, s. 212-213 (zamiast 212 na stronie mylnie 112). Podaję tekst wedle pierwodruku. Konwicki też chyba powinien był przepisać z pierwodruku to, co stary Michał Konwicki, ojciec panny Heleny, miał pod koniec XIX wieku ku pamięci na swym karteluszku, ale widać machnął ręką na ten anachronizm i przepisywał z wydania znacznie późniejszego. Pamiątki Soplicy ukazywały się wprawdzie i pod zaborem rosyjskim, ale przeinaczone i pociachane gęsto. Na przykład tam, gdzie pierwotnie było "Ojczyzna jest gmachem, a my cegłami" (s. 210), zmieniono na "Kraj jest gmachem, a my cegłami". Z całego cytowanego tu ustępu zostało jedynie "Takto za zbrodnie dziadów i ojców niewinne syny i wnuki pokutują". Zob. Henryk Rzewuski, Pamiątki starego szlachcica litewskiego, nakład i druk S. Lewentala, Warszawa 1877; odpowiednio strony 141 i 142.