EBENEZER ROJT

Światosław Florian Nowicki o Marksie i Heglu
albo film filozoficzny

Światosław Florian Nowicki to - jak informuje Wikipedia [1] - "filozof, astrolog, tłumacz i komentator (m.in. Hegla) [...], przewodniczący klubu Gnosis", syn Andrzeja Nowickiego, też filozofa oraz byłego wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Polski, były mąż Wandy Nowickiej, feministki, z którą ma trzech synów: Floriana, "działacza skrajnej lewicy", Michała, "aktywistę komunistycznego" oraz Tymoteusza, "dwukrotnego zdobywcę Pucharu Świata w kick-boxingu". Tak więc przynajmniej jeden syn mu się udał. Wśród jego innych prac Wikipedia wymienia pięć przekładów, w tym trzy przekłady dzieł Hegla, i książkę Cykle zodiaku (wspólnie z Wojciechem Jóźwiakiem). Podaje także odnośnik do czegoś, co określone zostało jako: "Film filozoficzny "Hegel a marksizm", gdzie Światosław Nowicki porównuje filozofie Hegla do marksistowskiej, czas trwania 79 minut".

Mniej więcej w 7 minucie tego filmu prelegent powiada tak:

Teraz jeżeli chodzi o Marksa. No to Marks był uczniem Hegla, jeszcze się załapał na ten ostatni okres przed śmiercią. Wówczas to Hegel to był bogiem prawie filozoficznym, a Berlin mekką, do której zewsząd ludzie ściągali. Wielki był ruch wokół tego. W szczególności Marks jeszcze osobiście słuchał wykładów, więc trochę tak jakby z pierwszej ręki tego heglizmu liznął.
Mówienie do kamery bywa stresujące, dlatego drobne omyłki w datach, tytułach czy nazwiskach można w takich okolicznościach wybaczyć. Nic jednak nie usprawiedliwia snucia niedorzecznych fantazji. Marks nigdy nie słyszał ani jednego wykładu Hegla, a za jego ucznia, w szerokim sensie tego słowa, uznał się sam [2]. W żadnym razie nie liznął heglizmu "z pierwszej ręki". A wszystko to z tej prostej przyczyny, że gdy w listopadzie 1831 roku Hegel umierał na cholerę, Marks miał zaledwie 13 lat i chadzał nie na wykłady, ale do Friedrich-Wilhelm-Gymnasium w Trewirze.

Być może Światosław Florian Nowicki jako astrolog wie coś o innej, alternatywnej rzeczywistości, w której Marks z Heglem gawędzą sobie przy piwie o tym, jak rozum (Vernunft) wznosi się do poznania spekulatywnego. Niemniej dla rozsądku (Verstand), który zagląda do encyklopedii, jest to tylko bzdura [3].

[1] Światosław Nowicki (dostęp w lutym 2012).

[2] Najczęściej cytowana deklaracja Marksa w tej kwestii pochodzi z posłowia do drugiego wydania Kapitału: "Mistyfikującą stronę dialektyki heglowskiej krytykowałem już prawie przed 30 laty, w czasie, gdy była jeszcze modą sezonu. Lecz właśnie wówczas, gdy opracowywałem pierwszy tom mego "Kapitału", aroganckie, pretensjonalne i mierne pokolenie epigonów, nadające dziś ton w wykształconych Niemczech, upodobało sobie w traktowaniu Hegla tak samo, jak zacny Mojżesz Mendelssohn za czasów Lessinga traktował Spinozę, mianowicie jak "zdechłego psa". Wobec tego jawnie uznałem się za ucznia tego wielkiego myśliciela, a w rozdziale traktującym o teorii wartości kokietowałem nawet tu i ówdzie właściwym mu sposobem wyrażania się". Karol Marks, Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej, tom I, Książka i Wiedza, Warszawa 1951, s. 16.

[3] Oczywiście, zdaniem Hegla, rozsądek żadną miarą nie sprowadza się do jakiejś filisterskiej drobiazgowości, czy też do władzy umysłu, dzięki której antydialektyczni "straszni mieszczanie" Tuwima "widzą wszystko oddzielnie" (wiersz "Mieszkańcy"; zob. Julian Tuwim, Wiersze wybrane, Ossolineum, Wrocław 1986, s. 148: "Patrzą na prawo, patrzą na lewo. / A patrząc - widzą wszystko oddzielnie: / Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo"). Przeciwnie, w Fenomenologii ducha Hegel podkreśla, że rozsądek to nie byle co: "Czynność oddzielania to siła i praca rozsądku (die Kraft und Arbeit des Verstandes), tej największej i najbardziej zadziwiającej potęgi, a ściślej mówiąc, potęgi absolutnej (der absoluten Macht)" (zob. Georg Wilhelm Friedrich Hegel, Fenomenologia ducha, tom I, przełożył Adam Landman, PWN, Warszawa 1963, s. 43). Alexandre Kojève komentując ten fragment "Przedmowy" do Fenomenologii tak oto wykłada myśl Hegla: "Oczywiste jest, że "Rozsądek" oznacza tu to, co jest prawdziwie i specyficznie ludzkie w Człowieku, jest to bowiem władza dyskursu, odróżniająca go od zwierzęcia i rzeczy. Jest to również coś nader istotnego u każdego filozofa, a zatem i u samego Hegla. Cała rzecz w tym, by wiedzieć, co to jest". Kto chciałby wiedzieć, co to jest (przynajmniej wedle Kojève'a), niech zajrzy do: Alexandre Kojève, Wstęp do wykładów o Heglu, przełożył Światosław Florian Nowicki, Fundacja Aletheia, Warszawa 1999, s. 560 i następne.