EBENEZER ROJT

Łukasz Turski czyta Ernesta Macha
albo o powierzchownej erudycji

"Erudycja autora, pozornie wielka, jest jednak bardzo powierzchowna" - napisał profesor Łukasz Turski w recenzji z Muzyki sfer Jamie Jamesa i m.in. wytknął autorowi, że w jego książce "Wolfgang Pauli nazywany jest fizykiem wiedeńskim, pomimo że był związany z Zurichem" [1]. Wolno więc do twórczości profesora Turskiego przyłożyć tę samą surową miarę.

Twórczość ściśle fachową oczywiście pominę, w tym słynną już polemikę z profesorem Mielczarskim [2]. Ale na stronie Centrum Fizyki Teoretycznej PAN można znaleźć także radiowe felietony profesora Turskiego i widać na pierwszy rzut oka, że ich autor ma słabość do erudycyjnych popisów: wie, gdzie Kopernik studiował prawo, którego dokładnie dnia odkryto budowę DNA i w jakim filmie opartym na książce Carla Sagana grała Jodi Foster. Ten typ erudycji bardzo się dziś zestarzał, bo jest to po prostu poziom bystrego użytkownika Wikipedii. Niemniej nie ma nic złego w przepisywaniu takich drobiazgów, jeśli tylko mają oparcie w źródłach.

Z tym bywa różnie. John von Neumann nie uciekał z "opanowanego rewolucją Budapesztu", podobnie jak Edward Teller [3]. Obaj wyjechali z Węgier w połowie lat dwudziestych prawdopodobnie ze względu na obowiązujący tam wówczas numerus clausus (no i z uwagi na większy prestiż niemieckich uniwersytetów). Nie jest oczywiste, że pierwowzorem doktora Strangelove z głośnego filmu Stanleya Kubricka Doktor Strangelove, lub jak przestałem się martwić i pokochałem bombę był akurat von Neumann. Kandydatów podaje się co najmniej kilku. Może to być Teller, może być Kissinger lub von Braun, może być także i von Neumann, a najprawdopodobniej - połączenie ich wszystkich razem [4]. Ale na pewno Kubrick nie ośmieszał w swoim filmie von Neumanna "umierającego już wtedy na raka kości". Z tego prostego powodu, że von Neumann zmarł 7 lat przed premierą Doktora Strangelove. To tylko w imaginacji Turskiego Kubrick jest zimnym draniem z czasów zimnej wojny.

Gafę z zakresu filmoznawstwa można jednak profesorowi fizyki wybaczyć. Gorzej, gdy bałamuctwa dotyczą właśnie historii fizyki. Oto w innym felietonie, wygłoszonym w roku 2003, profesor Turski przypomniał, że mija akurat sto lat od wydania w roku 1903 "przez Ernesta Macha, wiedeńskiego fizyka, książki pt. Historia mechaniki". Dlaczego książka ta jest tak ważna? Ano, dlatego, że wywołała "wstrząs filozoficzny wśród fizyków i była prekursorem rozważań, które dwa lata później doprowadziły Alberta Einsteina do sformułowania szczególnej teorii względności i dokonania jednej z największych rewolucji w nauce światowej" [5]. Dwa twierdzenia są tu prawdziwe: książka Macha była ważna i Einstein tej lekturze sporo zawdzięczał. Sam zresztą wspominał o tym wielokrotnie, także w liście do Macha. Natomiast fantastyczne spekulacje, że Einstein czytał Mechanikę w roku 1903 i dwa lata wystarczyły, by filozoficzna inspiracja przybrała kształt gotowej teorii, nie mają żadnych podstaw. Wiadomo na pewno, że czytał ją jeszcze w czasach studenckich, a było to możliwe, ponieważ pierwsze wydanie książki Macha ukazało się w lipskiej oficynie Brockhausa w roku 1883, czyli dwadzieścia lat wcześniej!

Także w tym wypadku wystarczyłoby kilka minut, by poskromić fantazję i zwyczajnie sprawdzić daty [6].

[1] Łukasz Turski, Szklanna harmonika, "Nowe Książki", 1996, nr 7, s. 42-43 (pisownia "szklanna" za oryginałem). Nb. nazwanie "wiedeńskim fizykiem" kogoś, kto urodził się we Wiedniu i mieszkał tam przez 18 lat nie jest bardzo wielką niezręcznością.

[2] http://www.youtube.com/watch?v=lZtTOEa-Suk.

[3] Łukasz Turski, Edward Teller: Wspaniała karta historii.

[4] Przyznaje to także Peter Goodchild, autor książki o Edwardzie Tellerze zatytułowanej Edward Teller. The Real Dr. Strangelove (Weidenfeld & Nicolson 2004): "Strangelove is clearly a composite, at first sight an updating of the Dr Frankenstein model" (s. xxii). Za mieszanką Kissinger-Teller-von Braun opowiada się Paul Boyer (Dr. Strangelove, [w:] Past Imperfect. History According to the Movies (red. Mark C. Carnes), Holt Paperbacks 1996, s. 267). Również w notach biograficznych von Neumanna czasem podaje się jako ciekawostkę, że to właśnie on był modelem dla Kubricka (zob. np. Steven Pressman, Fifty Major Economists, Routledge 2006, s. 188).

[5] Łukasz Turski, O filozoficznym wstrząsie wśród fizyków. W innym miejscu tego felietonu profesor Turski nazywa P. W. Bridgmana, twórcę operacjonizmu, "jednym z oryginalniejszych i ciekawszych filozofów przyrody". Nie jest to chyba najszczęśliwsze określenie, ale można złożyć je na karb terminologicznej swobody autora, dopuszczalnej w radiowej pogadance.

[6] Uwagi Einsteina o Machu można znaleźć w: Albert Einstein, Autobiographical Notes, Open Court 1999, s. 18/19 i n. (jest to wydanie dwujęzyczne: na stronach parzystych tekst niemiecki, na nieparzystych - angielski przekład). List Einsteina do Macha cytowany jest w: John J. Stachel, Einstein from "B" to "Z", Birkhäuser 2002, s. 125. Tam także informacja, że o czytaniu Mechaniki Macha Einstein pisał do Mileny Marić, swej przyszłej żony, w liście z 10 września 1899 roku. Einstein zazwyczaj nazywa książkę Macha Mechaniką albo Historią mechaniki, natomiast jej oryginalny tytuł brzmi: Die Mechanik in ihrer Entwickelung. Historisch-Kritisch Dargestellt. Była wielokrotnie wznawiana - z ważnymi zmianami i uzupełnieniami. Zob. przykładowo dodatek 3 na s. 480-481 drugiego wydania z roku 1889 (w wydaniu trzecim z 1897 r. rozszerzony do dwóch nowych akapitów na s. 220-221) oraz dodatek 4 ze znamienną deklaracją: "Dla mnie istnieje tylko ruch względny" (Für mich gibt es überhaupt nur eine relative Bewegung, s. 481). Nb. Mach, podobnie jak np. Haeckel (zob. Mario A. Di Gregorio, From Here to Eternity. Ernst Haeckel and Scientific Faith, Vandenhoeck & Ruprecht 2005, przypis 8 na stronie 30), używa pisowni Entwickelung, nie zaś bardziej popularnej Entwicklung.