EBENEZER ROJT

Jan Smoleński czyta Immanuela Wallersteina
albo kapitalizm i teoria gier

Na stronie "Krytyki Politycznej" Jan Smoleński przedstawił swoją wizję problemów chińskiej modernizacji i zakończył ją tak oto:
Światowy kapitalizm to nie jest gra o sumie zerowej, co zauważył już jakiś czas temu Immanuel Wallerstein - wygodna pozycja konsumentów z krajów centrum, którzy mogą się oburzać na fatalne warunki pracy i rabunkową eksploatację środowiska naturalnego, jest okupiona podrzędną pozycją zarówno samych Chińczyków, jak i Chin jako państwa. To bowiem państwa robotnicze ponoszą koszty ludzkie i środowiskowe rozpasanej konsumpcji na Zachodzie [1].
Pomijam trafność tej diagnozy, choć pozycję "Chin jako państwa" już od dawna trudno uznać za "podrzędną" [2]. Zaskakuje natomiast stanowcze stwierdzenie, poparte dodatkowo autorytetem Wallersteina, że "kapitalizm to nie jest gra o sumie zerowej". Dotąd takie zapewnienia słychać było zazwyczaj z prawej strony sceny politycznej i znaczyło to tyle, że kapitalizm jest dobry, bo może się dzięki niemu poprawić wszystkim. Na portalu młodej lewicy to nowość!

Nie należy jednak robić sobie złudzeń. Wygląda bowiem na to, że Smoleński po prostu nie rozumie pojęcia "gry o sumie zerowej". Jeśli twierdzi się - tak jak on - że w kapitalizmie zyski centrum ("rozpasana konsumpcja") są każdorazowo okupione stratami peryferiów ("koszty ludzkie i środowiskowe"), to stosuje się właśnie schemat gry o sumie zerowej. Skąd więc te dwa sprzeczne twierdzenia w jednym zdaniu? Prawdopodobnie Smoleński wyobraża sobie błędnie, że gra o sumie zerowej to gra, w której każdy z graczy wychodzi co najmniej na zero, a więc żaden z nich nigdy nie traci. Naprawdę jest akurat odwrotnie - gra o sumie zerowej to właśnie taka gra, gdzie zysk to zawsze czyjaś strata i dopiero suma zysków i strat daje zero. Czyli działa to mniej więcej tak, jak w przedstawionym przez Smoleńskiego modelu światowego kapitalizmu: wygoda jednych zostaje "okupiona podrzędną pozycją" innych.

Oczywiście również Immanuel Wallerstein nigdy nie twierdził, że "kapitalizm to nie jest gra o sumie zerowej". Przeciwnie, jako kontynuator pomysłów Róży Luksemburg z Akumulacji kapitału [3], zawsze traktował jako grę o sumie zerowej zarówno procesy podziału wartości dodatkowej [4], jak i globalne procesy akumulacji kapitału. Nie są to jednak zjawiska, które można by w jakikolwiek sposób "zauważyć". Są to tylko wyjściowe założenia teoretyczne, podobnie jak przekonanie o tym, że system właśnie osiągnął granice swojej ekspansji. Jeśli zaś gospodarka światowa istotnie przypomina dziecięcą zabawę, w której zawsze dla kogoś musi zabraknąć krzesełka, w co Jan Smoleński zdaje się wierzyć, to w związku z Chinami nasuwa się nie tyle pytanie o to, kto dziś jest beneficjentem kosztów, jakie ponoszą Chińczycy, ale raczej o to, kto w przyszłości poniesie koszty ich sukcesu gospodarczego [5].

I pomyśleć, że kiedyś Nietzsche radził, by rozwydrzonych europejskich robotników wychowywać na "skromny i ze siebie zadowolony typ ludzki, coś w rodzaju Chińczyka" [6].

[1] Jan Smoleński, Smoleński: Odpady chińskiej modernizacji (2), 5 kwietnia 2011.

[2] W pierwszej połowie 2011 roku rezerwy walutowe Ludowego Banku Chin wynosiły trzy tysiące miliardów dolarów. Problem Chińczyków nie polega na tym, że nie mają czego inwestować, ale że muszą robić to tak, by nie wywrócić światowych rynków do góry nogami. Oczywiście dopóty, dopóki stabilność rynków będzie ich strategicznym celem.

[3] O nawiązywaniu Wallersteina do Róży Luksemburg zob. Alf Hornborg, The Power of the Machine. Global Inequalities of Economy, Technology, and Environments, AltaMira Press 2001, s. 37.

[4] Zob. np. Immanuel Wallerstein, World-Systems Analysis. An Introduction, Duke University Press 2006, s. 50 (The capitalist system provides for a certain mode of dividing up the surplus-value that is produced, and obviously at any given moment this is a zero-sum game); Immanuel Wallerstein, The Essential Wallerstein, The New Press 2000, s. 83 ([...] the exchange of surplus-value within a system is a zero-sum game).

[5] Zob. Immanuel Wallerstein, Unthinking Social Science. The Limits of Nineteenth-Century Paradigms, Temple University Press 2001, s. 119.

[6] Zob. Fryderyk Nietzsche, Zmierzch bożyszcz, czyli jak filozofuje się młotem, przełożył Stanisław Wyrzykowski, Warszawa 1906, s. 105.